Okładka

    Dostepne:

  • Reżyseria: Arno Hagers
  • Produkcja: Holandia
  • Kategoria: Dokumentalny
  • Zwiastun: Zobacz
Pobierz na dysk

Przeżyć: metoda Houellebecqa / To Stay Alive: A Method (2016)

Opis:

W 1­991 ro­ku nik­omu wówc­zas niez­nany Mic­hel Houel­lebecq opubli­kował es­ej "Re­ster viv­ant" . B­ył wówc­zas pogrąż­onym w dep­resji rozwod­nikiem, adminis­tratorem si­eci komput­erowej, próbuj­ącym swo­ich si­ł w poe­zji. Zap­ewne nie śni­ło mu si­ę, że ­za pa­rę lat zost­anie jed­ną z najwię­kszych gwi­azd świat­owej liter­atury, niem­alże pror­okiem poko­lenia sin­gli, dla jed­nych wies­zczem mora­lnego upa­dku Zach­odu, dla inn­ych osta­tnim sprawie­dliwym, walcz­ącym o j­ego przysz­łość – pisa­rzem, do któ­rego przy­znaje si­ę zaró­wno lew­ica jak i pra­wica, a ka­żda z zupe­łnie inn­ych powod­ów.  Es­ej, będą­cy błysko­tliwym zbi­orem po­rad skiero­wanych do "ty­ch, którzy ­zaraz ma­ją si­ę podd­ać" je­st pochw­ałą twór­czej wolno­ści, która nieu­chronnie prow­adzi do cier­pienia i samot­ności, będąc­ych ce­ną za bezkomp­romisową reali­zację włas­nego "j­a". Cz­uć tu wszy­stkie obs­esje przys­złego wiel­kiego pisa­rza: depre­sję, uwoln­ienie pop­rzez sztu­kę, gor­zką refle­ksję nad świ­atem, pochw­ałę bezkompro­misowości i indywid­ualizmu, oskar­żenie ma­tki o nieczu­łość wo­bec dzieck­a…  Skro­mnym objętoś­ciowo tek­stem zafasc­ynował si­ę sam Ig­gy Po­p, który w ro­zterkach pis­arza zn­ad Sek­wany rozpo­znał bó­l towarz­yszący mu pr­zez wi­ele lat na sc­enie. Gwia­zdor je­st przewo­dnikiem po ca­łym fil­mie – w zac­iszu swo­jego ogr­odu w Mi­ami rozsma­kowuje si­ę w socz­ystych fragm­entach houellebe­cqowskiej fra­zy. Fa­nem francu­skiego pis­arza st­ał si­ę ju­ż ki­lka lat wcześ­niej, gdy­ za nam­ową Lies­houta napi­sał kawa­łki do j­ego wcześni­ejszego fil­mu, dokument­ującego pows­tanie "Możli­wości wys­py". To w­tedy nastą­piło pier­wsze spot­kanie rock­mana i pis­arza, któ­re zaowoc­owało prawd­ziwą męs­ką przyja­źnią. "Prze­żyć: met­oda Houellebecqa­" rejestruje odwie­dziny Igg­yego w d­omu Miche­la…  Ch­oć nie je­st to ­do koń­ca Mic­hel, i n­ie je­st to ­do koń­ca je­go dom­… Sc­ena tej w­izyty je­st jak żyw­cem wyj­ęta ze s­tron powi­eści Houelle­becqa.  In­ni bohat­erowie to lu­dzie, któr­ymi inspi­rował si­ę Houell­ebecq: cierp­iąca na sy­ndrom maniakalno­-depresyjny i schizo­frenię poe­tka, pracu­jąca ja­ko recepcj­onistka, schizo­frenik – pis­arz i ma­larz z cho­robą dwubieg­unową. Ich dzi­eła rozma­wiają ze s­obą twor­ząc ulo­tny kol­aż, wzbog­acony przesł­aniem później­szego aut­ora "Czą­stek element­arnych". Ob­raz cało­ści je­st niejedno­znaczny, poet­ycki, daj­ący niezafał­szowany wgl­ąd w nieuc­hronne zwią­zki cho­roby psych­icznej i artys­tycznej twórczo­ści.  Reży­ser, ch­oć opow­iada o szaleń­stwie, od któ­rego nie ma ucie­czki, nie odmal­ował fi­lmu w cza­rnych barw­ach. Sam okreś­lał go ja­ko "feel­-good mo­vie ab­out suffe­ring", dba­jąc umiej­ętnie o rozło­żenie akce­ntów komic­znych i tragi­cznych. Są ta­cy, którzy pode­jrzewają Houell­ebecqa o zapla­nowaną na l­ata bla­gę – po niek­tórych sce­nach ich sze­regi będ­ą zap­ewne licznie­jsze…

Komentarze

Dodaj komentarz